Przejdź do treści
Pozostałe publikacje

AI, roboty i automatyka – które technologie naprawdę przydają się w małej firmie?

Rate this post

Robot przemysłowy w zakładzie zatrudniającym dwanaście osób brzmi jak przesada, a abonament na narzędzie AI za około sto złotych miesięcznie jak zabawka. Bywa odwrotnie. W małych firmach najszybciej zwracają się rozwiązania, które zdejmują z ludzi powtarzalną pracę przy dokumentach i danych, a robot ma sens dopiero wtedy, gdy produkcja jest na tyle powtarzalna, że maszyna popracuje dłużej niż jedną zmianę. Poniżej przechodzimy przez te technologie od najtańszych do najdroższych i pokazujemy, skąd wziąć na nie pieniądze.

Najpierw policz, gdzie ucieka czas

Zanim kupisz cokolwiek, załóż zwykły arkusz. Przez dwa tygodnie zapisuj w nim, ile godzin zespół spędza na przepisywaniu danych i odpowiadaniu na te same pytania klientów. Taki rejestr pokazuje, które zadanie zautomatyzować jako pierwsze, i chroni przed zakupem drogiego systemu, który rozwiązuje problem, jakiego firma w ogóle nie ma, podczas gdy prawdziwe wąskie gardło dalej siedzi w skrzynce mailowej.

AI w biurze, czyli najtańszy start

Najwięcej korzyści przy najmniejszym ryzyku dają dziś asystenci AI w pracy biurowej. Streszczają długie maile i umowy albo piszą pierwsze wersje odpowiedzi do klientów. Programy księgowe coraz częściej same odczytują dane z dokumentów, a od 2026 roku, gdy faktury krajowe przechodzą przez KSeF, część tej pracy znika zupełnie, bo faktura trafia do systemu jako uporządkowany plik, który program może zaksięgować bez przepisywania.

Jest jedna twarda zasada. Do darmowych wersji czatów nie wklejaj danych klientów ani tajemnic firmy. Jeśli zespół ma pracować z AI na takich dokumentach, potrzebny jest plan biznesowy z umową powierzenia danych i wyłączonym trenowaniem modeli na treściach firmy.

Automatyka bez robota

W wielu małych zakładach pierwszy krok w stronę automatyzacji nie wymaga ramienia robota. Czujniki na maszynach, które zliczają cykle i zgłaszają przestoje, albo integracja sklepu internetowego z magazynem i firmą kurierską dają szybko widoczny efekt, bo kończą z ręcznym przepisywaniem zamówień i zgadywaniem, dlaczego linia stała pół zmiany. Takie wdrożenia kosztują zwykle ułamek ceny robota. Dane z czujników przydają się potem przy decyzji, czy i gdzie robota postawić.

Kiedy robot ma sens

Liczy się czas pracy maszyny. Robot albo cobot, czyli robot współpracujący, który może pracować obok człowieka, opłaca się w małej firmie przy zadaniach powtarzalnych i ciężkich, takich jak paletyzacja albo obsługa obrabiarki. Urządzenie obsługujące jedną zmianę spłaca się wolniej niż to samo urządzenie na trzech zmianach, a do ceny samego ramienia trzeba doliczyć chwytak, integrację z linią, zabezpieczenia stanowiska i szkolenie operatorów.

Drugim powodem, o którym właściciele firm produkcyjnych mówią coraz częściej, jest brak ludzi do pracy przy linii, zwłaszcza na nocną zmianę. Wtedy rachunek opłacalności obejmuje także koszt zleceń, których firma nie przyjmuje, bo nie ma ich kto wykonać.

Skąd wziąć pieniądze na automatyzację

Z dotacjami na roboty jest krucho. W obecnej perspektywie unijnej programów dotacyjnych na zakup robotów na dawnych zasadach praktycznie nie ma, więc automatyzacja i robotyzacja w MŚP finansowana jest dziś głównie pożyczkami i ulgami. Regionalne fundusze oferują pożyczki rozwojowe oprocentowane zwykle na ok. 1-2%, do ok. 3 mln zł, często bez wkładu własnego. Większe projekty mogą sięgnąć po pożyczki PARP na cyfrową i zieloną transformację, oprocentowane na 0,5%, od 2,5 mln do 15 mln zł, przy czym do wniosku trzeba dołączyć audyt technologiczny i mapę drogową transformacji.

Do tego dochodzi ulga na robotyzację, która pozwala dodatkowo odliczyć od podstawy opodatkowania 50% kosztów robotyzacji, w tym zakupu robotów i szkoleń. Przepisy obejmowały koszty poniesione do końca 2026 roku, a we wrześniu trwały prace nad ich przedłużeniem, więc przed zakupem sprawdź aktualny stan prawny.

Firmy, które rozwijają technologie cyfrowe albo produkują dla nich komponenty, mogą spojrzeć na inicjatywę STEP. Dofinansowuje ona projekty badawczo-rozwojowe i inwestycje w technologiach uznanych przez Unię za strategiczne, w tym w sztucznej inteligencji i robotyce. Progi są wysokie, bo projekt badawczy musi mieć co najmniej 5 mln zł kosztów, a inwestycyjny 10 mln zł, przy dotacji inwestycyjnej sięgającej 75% kosztów netto. Mniejsze firmy częściej zetkną się ze STEP jako dostawcy w projektach większych partnerów. Najbliższe nabory, w ścieżce technologii obronnych, zaplanowano na okres od listopada 2026 do stycznia 2027 roku.

Koszty, o których firmy zapominają

Projekt unijny to także obowiązki przy rozliczaniu. Część wydatków, takich jak praca kierownika projektu czy księgowość, rozlicza się ryczałtem jako koszty pośrednie w projekcie unijnym. W projektach inwestycyjnych ryczałt wynosi zwykle do 7% kosztów bezpośrednich, w badawczo-rozwojowych do 25%. Gdy instytucja zakwestionuje część kosztów bezpośrednich, na przykład fakturę za robota z niejasnym opisem, automatycznie spada też kwota ryczałtu, więc staranne opisanie każdego zakupu wpływa na cały budżet projektu.

Jeśli inwestycja w automatyzację przekroczy kilkaset tysięcy złotych, sprawdź ofertę funduszu pożyczkowego w swoim województwie jeszcze przed rozmową z dostawcą, bo większość programów wymaga złożenia wniosku przed podpisaniem umowy na zakup.

Tematy:Pozostałe publikacje